Moja szanowna 2xpra babka Franciszka Wrona c. Tomasza i Anny Ostafin z Trzebuni, lat 40 wychodzi za mąż za Tomasza Kluskę s. Gaspara i Regina Makowski , lat 55 w dniu 07.08.1878 w Dólnej Wsi Parafia Myślenice.
Mam dane rodziców Franciszki więc szukam w Parafii Trzebunia urodzenia w roku 1838 w Archidiecezji Krakowskiej. Niestety w wtóropisach akurat brakuje tego rocznika w urodzeniach.
Ale pewnie są inne dzieci, szukam blisko 1838 roku i 1841 roku znajduję:
Andrzeja Wronę
o. Tomasz Wrona s.Jana i Kunegunda Stopka
m. Anna Ostafin c.Walenty i Regina Oskwarek
Trzebunia dom nr 273.
Dzisiaj postanowiłam pogrzebać w ślubach i urodzeniach i co znalazłam !!!!!!!????
Jest ślub w Trzebuni dnia 06.02.1824 Tomasza Wrony- lat 23 z Anną Ostafin - lat 20. I tylko tyle
Jest pierwsze dziecko:
Regina Wrona 1825
c.Tomasz Kruk alias Wrona i Anna Dudzionka vel Ostafin.
dom nr 252
Trzy lata później w 1828
Franciszek Wrona
c. Tomasza Wrona i Anna Krukówna
dom nr 273
Agnieszka Wrona rodzi się w 1831
rodzice i nr domu taki sam jak u Andrzeja.
Przy Małgorzacie w roku 1833
o.Tomasz Wrona i Anna Kruk
dom 273
już zaczęłam cichutko hi hi .
A przy Katarzynie w 1835 już zaczęło mnie ponosić
o.Tomasz Wrona s.Jana i Kunegunda Stopa
m. Anna c.Walentego Duda i Regina Oskwarek.
dom nr 273
Zapis przy Katarzynie już mnie osłabił.
Zamknęłam ksiegi metrykalne i poszłam na papierosa w kierunku AP.
Historia rodziny z Dolnej Wsi - Myślenice. Cichonie, ich potomkowie i przodkowie.
Strony
środa, 22 lutego 2012
sobota, 14 stycznia 2012
Łut szczęścia
Okazuje się, ze w genealogi szczęście jest bardzo potrzebne.
Szukam Cichoniów tu i tam, nie pozostawiam tego nazwisko bez dokładnego "obczytania" ze wszystkich stron.
Wiedziałam, że Myślenickie USC przekazuje księgi metrykalne powyżej 100 lat. do AP.
A było to w styczniu 2011.
Czekałam grzecznie, ale już w sierpniu 2011 zaczęłam być niecierpliwa i zaczęłam dopytywać sie gdzie one zostały przekazane. Siłą rzeczy poszukiwania rozpoczęłam od krakowskiego AP na Siennej. Nikt nic nie wiedział. Zasugerowali, że może Spytkowice albo Nowy Sącz.
Jeszcze miałam jedną możliwość, to oddział AP na ul.Grodzkiej.
Nieśmiało zapytałam sympatycznego Pana Pawła i ku mojej wielkiej radości odpowiedział, że są u nich.
I co mogłam zrobić, oczywiście rzuciłam skanowanie Listy Strat.
Od razu zabrałam się do przeglądania urodzeń i ślubów. Przecież to oczywiste.
Szukałam jak zwykle Cichoniów z Dolnej Wsi
Jak przeglądałam ślub Cichoniówny (a kilka razy przeglądałam) , bo ni jak mi nie pasowała do mojego drzewka.. To jak przesuwałam stronę ciągle za nisko się otwierała i siłą rzeczy musiałam rzucić okiem na pozycję niżej.
I jak myślicie , co tam ujrzałam ????
Nazwisko rodowe mojej mamy - KLATKA. Iiiiiii imię 2xrazy prababki ojczystej mojej mamy z Poręby k/Trzemeśni.
Patrzyłam ze zdumieniem.. 3 lata temu jak byłam w Parafii Trzemeśnia, to chyba 2 godziny szukaliśmy z Proboszczem w zgonach Wiktorii Klatka. Niestety nic.
Nikt nie wpadł na pomysł, że szanowna praprababka wyszła za mąż i nosiła inne nazwisko.
Moja mama wspominała ciotkę o nazwisku Wincenciak z Poręby, ale nigdy nie potrafiła określić pokrewieństwa .
Czyżby ŁUT SZCZĘŚCIA !!!!!????
Życzę Wam i sobie takiego szczęścia.
Szukam Cichoniów tu i tam, nie pozostawiam tego nazwisko bez dokładnego "obczytania" ze wszystkich stron.
Wiedziałam, że Myślenickie USC przekazuje księgi metrykalne powyżej 100 lat. do AP.
A było to w styczniu 2011.
Czekałam grzecznie, ale już w sierpniu 2011 zaczęłam być niecierpliwa i zaczęłam dopytywać sie gdzie one zostały przekazane. Siłą rzeczy poszukiwania rozpoczęłam od krakowskiego AP na Siennej. Nikt nic nie wiedział. Zasugerowali, że może Spytkowice albo Nowy Sącz.
Jeszcze miałam jedną możliwość, to oddział AP na ul.Grodzkiej.
Nieśmiało zapytałam sympatycznego Pana Pawła i ku mojej wielkiej radości odpowiedział, że są u nich.
I co mogłam zrobić, oczywiście rzuciłam skanowanie Listy Strat.
Od razu zabrałam się do przeglądania urodzeń i ślubów. Przecież to oczywiste.
Szukałam jak zwykle Cichoniów z Dolnej Wsi
Jak przeglądałam ślub Cichoniówny (a kilka razy przeglądałam) , bo ni jak mi nie pasowała do mojego drzewka.. To jak przesuwałam stronę ciągle za nisko się otwierała i siłą rzeczy musiałam rzucić okiem na pozycję niżej.
I jak myślicie , co tam ujrzałam ????
Nazwisko rodowe mojej mamy - KLATKA. Iiiiiii imię 2xrazy prababki ojczystej mojej mamy z Poręby k/Trzemeśni.
Patrzyłam ze zdumieniem.. 3 lata temu jak byłam w Parafii Trzemeśnia, to chyba 2 godziny szukaliśmy z Proboszczem w zgonach Wiktorii Klatka. Niestety nic.
Nikt nie wpadł na pomysł, że szanowna praprababka wyszła za mąż i nosiła inne nazwisko.
Moja mama wspominała ciotkę o nazwisku Wincenciak z Poręby, ale nigdy nie potrafiła określić pokrewieństwa .
Czyżby ŁUT SZCZĘŚCIA !!!!!????
Życzę Wam i sobie takiego szczęścia.
Etykiety:
genealogia,
przodkowie,
Trzemeśnia
środa, 3 sierpnia 2011
Cmentarz z I Wojny Światowej w Drogini
Moi wspaniali koledzy genealodzy, nie tylko szukają "swoich". Wykonują kawał dobrej roboty, inwentaryzując cmentarze w terenie. Wykonując zdjęcia i opisy niewielu zachowanych tabliczek imiennych, pragnąc zachować te nieliczne znamiona. http://www.mtg-malopolska.org.pl/cmentarzewojenne.html
Nigdy nie zastanawiałam się nad losem tych cmentarzy, poproszono mnie o wykonanie zdjęć w Drogini.
Uczyniłam to, ale jakoś dziwnie mnie zabolało, że ten cmentarz (chociaż w nie najgorszym stanie), jest zapomniany i opuszczony.
Że mieszkańcy tej miejscowości i władze gminne chociaż raz w roku nie postanowią posprzątać na terenie tego cmentarza.
Ten w Drogini można nazwać cmentarzem, ale dwa w Wiśniowej są godne pożałowania.
Czy powiat myślenicki nie powinien się wstydzić??!!
Być może wielu ludzi nie wie, że na tym cmentarzu oprócz Niemców, Austriaków i Rosjan są pochowani również Polacy.
Polacy, którzy nie mieli wyboru. Wcielani do wojsk zaborców szli do boju walczyć o wolność.
Ci którzy położyli ten kamień, dobrze wiedzieli, kto jeszcze jest pochowany na tym cmentarzu. Niestety ząb czasu zaciera litery, piaskowiec zarasta mchem i widać już spore ubytki.
Mógł to być m.in. Jaśkowiec z Trzemeśni (który stracił ręce i nogi ), czy inni ranni w bojach na innych frontach. Ci. którzy pamiętali o kolegach z czasów wojny , którzy gdzieś tam zostali. Im udało się przeżyć i w ten sposób może pragnęli uczcić to miejsce.
Wymieniam tu celowo osoby najbliższe terytorialnie, może dzieci, wnuki zastanowią się przez chwilę nad tymi grobami.
Nigdy nie zastanawiałam się nad losem tych cmentarzy, poproszono mnie o wykonanie zdjęć w Drogini.
Uczyniłam to, ale jakoś dziwnie mnie zabolało, że ten cmentarz (chociaż w nie najgorszym stanie), jest zapomniany i opuszczony.
Że mieszkańcy tej miejscowości i władze gminne chociaż raz w roku nie postanowią posprzątać na terenie tego cmentarza.
Ten w Drogini można nazwać cmentarzem, ale dwa w Wiśniowej są godne pożałowania.
Czy powiat myślenicki nie powinien się wstydzić??!!
Być może wielu ludzi nie wie, że na tym cmentarzu oprócz Niemców, Austriaków i Rosjan są pochowani również Polacy.
Polacy, którzy nie mieli wyboru. Wcielani do wojsk zaborców szli do boju walczyć o wolność.
Ci którzy położyli ten kamień, dobrze wiedzieli, kto jeszcze jest pochowany na tym cmentarzu. Niestety ząb czasu zaciera litery, piaskowiec zarasta mchem i widać już spore ubytki.
Mógł to być m.in. Jaśkowiec z Trzemeśni (który stracił ręce i nogi ), czy inni ranni w bojach na innych frontach. Ci. którzy pamiętali o kolegach z czasów wojny , którzy gdzieś tam zostali. Im udało się przeżyć i w ten sposób może pragnęli uczcić to miejsce.
Wymieniam tu celowo osoby najbliższe terytorialnie, może dzieci, wnuki zastanowią się przez chwilę nad tymi grobami.
- Leśniak Mikołaj inft.k.k. LstIR Nr 16 Galicja, Myślenice, Droginia 1879 verv
- .Bojak Józef inft.k.k.LIR Nr 16. 11 komp. Galicja, Myślenice, Tenczyn 1891 verv
- .Piasecki Ludwik inft. k.k. LIR Nr 16, 9 komp.Galicja, Myślenice 1885 verw.
- Kasprzycki Aleksander, Inft.k.k.LIR.Nr.16, 10 Komp. Galicja, Myślenice, Poręba, verw
- Tekieli Jan Inft. k.k. LIR Nr 16, 9 komp. Galicja, Myślenice, Droginia, verw
- Lenart Ludwik inft., TitGefr. K.k. LIR Nr 16, 12 komp.Galicja, Myślenice, Droginia, 1891, verw.
- Dybert Michał (Debet), ErsRes. IR Nr. 56, 2 Marschkomp.Galicja, Myślenice, Osieczany 1882 verw.
- Pietrzyk Józef Gefr.TitKorp. IR Nr 56, 10 Komp.Galicja, Myślenice, Dolna Wieś, 1889, verw.
- Stanach Andrzej, ResInft. IR Nr 92, 9 komp.Galicja, Myślenice, Bysina 1881, verw.
Mam ich jeszcze dziesiątki , ale nie o to chodzi aby tu ich wymieniać.Są to żołnierze wymienieni w Listach Strat 1914-1918
Może kiedyś jak przeczytam wszystkie tomy Listy Strat 1914-18, to opublikuję synów ziemi myślenickiej.
Wracając do tematu samego cmentarza polecam III-tomowy opis wszystkich cmentarzy wojennych z tego okresu, autorstwa Jerzego Drogomira"Polegli w Galicji Zachodniej 1914-15(1918)"
Korzystając z tej książki pragnę wymienić polskich żołnierzy pochowanych na cmentarzu w Drogini służących w k.u k. Lsdt.Et.B. 214;
Stanisław Steczyński, Antoni Nyrka, Ludwik Buczek, Wasyl Ilnicki, Paweł Kowalczyk, Michał Pasławski, Piotr Skotnicki, Michał Sowa, Piotr Stepanik, Iłko Swinczak, Jan Tomaszewski, Józef Łaba, Mikołaj Krasnopolski.
Wszyscy zmarli 03.12.1914 roku.
Józef Zawodowski z IR 80 zmarł 18.12.1914.
O pozostałych pochowanych polskich żołnierzach nic nie wiemy .
Czarny Krzyż z Wiednia wmurowuje tablicę, aby upamiętnić swoich żołnierzy.
My niestety zapomnieliśmy.
Poniższą informację podaje Myślenickie PTTK
„Projektował go Gustaw Ludwig.
Pochowani tu żołnierze zginęli na początku grudnia 1914 r. Walczyli m.in. w ramach pułków piechoty: 35 z Tarnopola, 55 z Brzeżan, 58 ze Stanisławowa, 80 ze Złoczowa, 88 z Beraun, 4 cesarskiego z Trydentu. Spoczywa tu 141 żołnierzy austriackich, 46 rosyjskich i czterech pruskich.”
Skąd takie informacje? Chyba, że to są Ci nieznani Polacy w szeregach KuK . Sama jestem ciekawa źródła.
Skąd takie informacje? Chyba, że to są Ci nieznani Polacy w szeregach KuK . Sama jestem ciekawa źródła.
Chciałabym jeszcze przytoczyć opowieść z tego okresu.
"Cud nad Rabą"
W ciągu kilku pierwszych dni grudnia 1914 r Góra Szubienna wraz z Myślenicami była świadkiem tzw. "Cudu nad Rabą", który doprowadził do ocalenia miasta oraz tej części Podkarpacia i Beskidów od okupacji rosyjskiej w czasie I wojny światowej. Otóż pod koniec listopada oddziały 3 armii rosyjskiej opanowały między innymi Dolinę Raby poniżej Myślenic- po Osieczany. W ciągu zaledwie trzech dni zaskoczone tym dowództwo armii austriackiej oraz Legiony Polskie zdołały na prędce przygotować doraźną obronę miasta, podciągając armaty do centrum miasta i na Górę Szubienną. Rosjanie, nie spodziewanie zostali zasypani gradem pocisków artyleryjskich od strony miasta i okolicznych wzgórz. Kiedy zaś zamierzali przekroczyć most nad Rabą w Osieczanach, wówczas nad Myślenicami miała im się ukazać Matka Boska Myślenicka, na widok której przerażeni żołnierze rosyjscy wycofali się stąd na wschód.
Dlaczego cmentarze w innych krajach, gdzie pochowani są żołnierze różnej narodowości służących w K.u K. wyglądają inaczej????
poniedziałek, 28 lutego 2011
Katastry i KZCG Dólnej Wsi
W domu zawsze słyszałam; na Ogrodku, do Dziołu, do Buca. Nigdy nie zastanawiałam się jak duże są te kawałki pól rodziny Cichoniów.
Dostałam od mamy jakieś stare papiery; zżółknięte, poplamione
i mało czytelne. Wsadziłam do koperty i dobrze schowałam.
Było to jakieś 15 lat temu, nie przywiązywałam wagi do tego dokumentu. Mama prosiła, aby schować, to schowałam.
Gdy zaczęłam interesować się genealogią, pomyślałam o tych papierzyskach. Szukałam 2 miesiące, tak dobrze schowałam,
już myślałam, że je wyrzuciłam.
Na moje szczęście odnalazłam.
To był testament mojego prapradziadka Michała Cichonia z 1898 roku.
Tym którzy interesują się genealogią nie muszę tłumaczyć jaki skarb posiadam.
Imiona i nazwiska dzieci i współmałżonka. Zapisy nr działek z tamtego okresu czasu.
Kto i ile dostał w spadku.
Niestety nie można ich połączyć z numerami w testamencie.. Może z czasem to ogarnę, dzisiaj wielka niewiadoma. Kilkadziesiąt numerów, które nic nie mówią .
Znalazłam KZCG czyli Komisja Zniesienia Ciężarów Gruntowych w AP Kraków dokumenty z 1854 roku.
Polecam zaglądnąć do tych dokumentów. Są tam numery domów, areał i wysokość podatków..
Znajdują się tam nazwiska wszystkich mieszkańców (podatników)z uwzględnieniem nazwy uprawianego pola. I tak np jest: Krawcówka, Opydówka , Kluskówka, Ogródek,
Również można zobaczyć "podpis" swojego przodka, który wspólnie z innymi mieszkańcami wsi zakładają gromadę i wybierają swoich plenipotentów . Jest to tylko krzyżyk, ale jak ważny dla mnie.
Na prawdę piękny dokument.
Dostałam od mamy jakieś stare papiery; zżółknięte, poplamione
i mało czytelne. Wsadziłam do koperty i dobrze schowałam.
Było to jakieś 15 lat temu, nie przywiązywałam wagi do tego dokumentu. Mama prosiła, aby schować, to schowałam.
Gdy zaczęłam interesować się genealogią, pomyślałam o tych papierzyskach. Szukałam 2 miesiące, tak dobrze schowałam,
już myślałam, że je wyrzuciłam.
Na moje szczęście odnalazłam.
To był testament mojego prapradziadka Michała Cichonia z 1898 roku.
Tym którzy interesują się genealogią nie muszę tłumaczyć jaki skarb posiadam.
Imiona i nazwiska dzieci i współmałżonka. Zapisy nr działek z tamtego okresu czasu.
Kto i ile dostał w spadku.
Mam nadzieję, że uda mi się ustalić i pokazać kawałki lub kawałeczki gruntów należące do naszej rodziny. Dzisiaj pewnie mają się nijak do rzeczywistości, ale miła jest świadomość, ze przodkowie nasi pilnowali jak oka w głowie swoich skarbów. Niejedno z nas nie zdaje sobie sprawy, co to znaczyło wtedy.Rok 1847 przepięknie ręcznie wykonane mapy Dólnej Wsi.
Niestety nie można ich połączyć z numerami w testamencie.. Może z czasem to ogarnę, dzisiaj wielka niewiadoma. Kilkadziesiąt numerów, które nic nie mówią .
Znalazłam KZCG czyli Komisja Zniesienia Ciężarów Gruntowych w AP Kraków dokumenty z 1854 roku.
![]() |
| Marcin Cichoń 3xdziadek |
Polecam zaglądnąć do tych dokumentów. Są tam numery domów, areał i wysokość podatków..
![]() |
| Adalbert Gruchacz 3xpradziadek |
Znajdują się tam nazwiska wszystkich mieszkańców (podatników)z uwzględnieniem nazwy uprawianego pola. I tak np jest: Krawcówka, Opydówka , Kluskówka, Ogródek,
![]() |
| Marcin Cichoń i Michał Cichoń |
Również można zobaczyć "podpis" swojego przodka, który wspólnie z innymi mieszkańcami wsi zakładają gromadę i wybierają swoich plenipotentów . Jest to tylko krzyżyk, ale jak ważny dla mnie.
Na prawdę piękny dokument.
niedziela, 27 lutego 2011
Synowie prababki Małgorzaty
Małgorzata i Walenty Cichoń mają 6-ro dzieci; trzech synów (Rudolfa, Tomasza ,Józefa)
i trzy córki ( Henrykę, Zofię i Annę).
Tą opowieść pewnie będę pisać długo. Miałam tylko informacje: jakiś , jakaś, jakieś.
Niewiele konkretów, każdy opowiadający mówił mi coś innego. Wiele informacji przyjmowałam z "przymrużeniem oka". To nie znaczy, ze ich nie notowałam, ale wydawały się tak nieprawdopodobne, ze już zaczęłam powątpiewać
I nagle zaczyna się wszystko pięknie układać.
I tu, w tym miejscu dziękuję Marcie Czerwieniec,
dodała mi sił do dalszych poszukiwań ( sprawił to jeden mail z informacją z CAW-u).
Najstarszy syn Rudolf Cichoń ur. 03.03.1896 w Dolnej Wsi (dzisiejsze Myślenice), kończy 4 klasy Szkoły Powszechnej, pracuje w myślenickiej cegielni i jako nastolatek wyjeżdża do Krakowa.
Pobiera nauki u szewca jako terminator. Wstępuje do rzemieślniczej 10 drużyny skautowej. W lipcu 1914 roku do Strzelca, a już 06 sierpnia 1914 do I Brygady V Baonu Legionów Polskich.
Jak czytałam, to nie wierzyłam własnym oczom. Przeczytałam drugi raz, trzeci raz i dalej nie wierzyłam. Dużo czasu poświęciłam na poszukiwanie tej informacji, ale ciągle nic. Tylko napis na grobowcu "LEGIONISTA" utwierdzał mnie w przekonaniu, że tak musi być. W żadnych spisach Legionistów nie ma Rudolfa Cichonia. Ale po kolei.
Rudolf bierze udział we wszystkich bitwach aż do 01 sierpnia 1915, gdzie jest ranny w plecy w bitwie pod Jastkowem.
Brał udział w marszu na Kielce, odwrót do Szczucina, na Dęblin, bitwa pod Laskami i Imielnem.
Służył pod dowództwem Wir-a (Alojzy Kornas), Wacław-a (Wacław Aleksandrowicz), Koza Kazimierz, Konrad-a, Herwin-a (Kazimierz Piątek)
Po wyzdrowieniu, dostaje przydział do 9 Kompanii 2 Pułku II Brygady i znów idzie na front. Służy pod dowództwem por.Wyspiańskiego i płk Januszkajlisa
W czerwcu 1916 roku, ranny dostaje się do niewoli rosyjskiej pod Grusiatynem.
Wraca w sierpniu 1918 roku. Odmawia złożenia przysięgi CK i zostaje internowany do Żurawicy, aż do odzyskania niepodległości..
Wstępuje do 20 Pułku Ziemi Krakowskiej, w kwietniu 1919 roku zostaje zwolniony i wstępuje do szkoły inwalidów.
Z 25% uszczerbkiem na zdrowiu, jako ochotnik wstępuje do 2 Pułku Strzelców Syberyjskich w 1920 roku i wyrusza na wojnę bolszewicką.
13 sierpnia jej oddziały wyszły nad Wkrę pod Borkowem, a 14 sierpnia już walczyły. Walki pod Borkowem brygada okupiła dużymi stratami. Część żołnierzy dopiero teraz uczyła się strzelać. Brygada walczyła później pod Nasielskiem i Prusinowicami, zdobyła Maków. Toczyła też dramatyczny bój pod Chorzelami i Myszyńcem z przebijającym się na wschód oddziałami bolszewickiego III Korpusu i 4 Armii. Po bitwie brygada przeszła na odpoczynek stając się jednocześnie wraz z oddziałami Dywizji Ochotniczej częścią nowej 22 Dywizji Piechoty.
W bitwie pod Gierszczowem (Prusinowicami) 17 sierpnia 1920 jest ciężko ranny i traci lewą nogę. Zostaje mianowany kapralem.
.Podobno poznają się w szpitalu wojskowym w Krakowie, gdzie Stasia jest sanitariuszką.
W okresie międzywojennym czynnie działa z Związku Inwalidów
i Związku Legionistów w Krakowie.
Dnia 25 lutego1935 roku otrzymuje Krzyż Niepodległości.
I tu znowu moje refleksje, dlaczego nic nie mogę odnaleźć tu w Krakowie???
Czy tylko otrzymał ten jeden krzyż? Nie możliwe !!! A gdzie odznaczenia legionowe???
Średni syn Tomasz Cichoń urodził się 12 czerwca 1897 w Dolnej Wsi.
Najmłodszy syn Józef Cichoń urodził się 25 stycznia 1899 w Dolnej Wsi.
Będę uzupełniać na bieżąco, jak tylko dowiem się coś nowego. Jestem tak szczęśliwa, że muszę już ten mały kawałek opublikować.
Dziękuję również Joli Lipińskiej za "naprawienie" zdjęć i wszystkim wspaniałym genealogom, którzy pomagają w znajdowaniu i rozwiązywaniu zagadek rodzinnych.
Tą opowieść pewnie będę pisać długo. Miałam tylko informacje: jakiś , jakaś, jakieś.
Niewiele konkretów, każdy opowiadający mówił mi coś innego. Wiele informacji przyjmowałam z "przymrużeniem oka". To nie znaczy, ze ich nie notowałam, ale wydawały się tak nieprawdopodobne, ze już zaczęłam powątpiewać
I nagle zaczyna się wszystko pięknie układać.
I tu, w tym miejscu dziękuję Marcie Czerwieniec,
dodała mi sił do dalszych poszukiwań ( sprawił to jeden mail z informacją z CAW-u).
Najstarszy syn Rudolf Cichoń ur. 03.03.1896 w Dolnej Wsi (dzisiejsze Myślenice), kończy 4 klasy Szkoły Powszechnej, pracuje w myślenickiej cegielni i jako nastolatek wyjeżdża do Krakowa.
Pobiera nauki u szewca jako terminator. Wstępuje do rzemieślniczej 10 drużyny skautowej. W lipcu 1914 roku do Strzelca, a już 06 sierpnia 1914 do I Brygady V Baonu Legionów Polskich.
Jak czytałam, to nie wierzyłam własnym oczom. Przeczytałam drugi raz, trzeci raz i dalej nie wierzyłam. Dużo czasu poświęciłam na poszukiwanie tej informacji, ale ciągle nic. Tylko napis na grobowcu "LEGIONISTA" utwierdzał mnie w przekonaniu, że tak musi być. W żadnych spisach Legionistów nie ma Rudolfa Cichonia. Ale po kolei.
Rudolf bierze udział we wszystkich bitwach aż do 01 sierpnia 1915, gdzie jest ranny w plecy w bitwie pod Jastkowem.
Brał udział w marszu na Kielce, odwrót do Szczucina, na Dęblin, bitwa pod Laskami i Imielnem.
Służył pod dowództwem Wir-a (Alojzy Kornas), Wacław-a (Wacław Aleksandrowicz), Koza Kazimierz, Konrad-a, Herwin-a (Kazimierz Piątek)
Po wyzdrowieniu, dostaje przydział do 9 Kompanii 2 Pułku II Brygady i znów idzie na front. Służy pod dowództwem por.Wyspiańskiego i płk Januszkajlisa
W czerwcu 1916 roku, ranny dostaje się do niewoli rosyjskiej pod Grusiatynem.
![]() |
| Lista Strat k.u k. zeszyt nr 426 z dnia 31.05.1916 |
Wraca w sierpniu 1918 roku. Odmawia złożenia przysięgi CK i zostaje internowany do Żurawicy, aż do odzyskania niepodległości..
Wstępuje do 20 Pułku Ziemi Krakowskiej, w kwietniu 1919 roku zostaje zwolniony i wstępuje do szkoły inwalidów.
Z 25% uszczerbkiem na zdrowiu, jako ochotnik wstępuje do 2 Pułku Strzelców Syberyjskich w 1920 roku i wyrusza na wojnę bolszewicką.
13 sierpnia jej oddziały wyszły nad Wkrę pod Borkowem, a 14 sierpnia już walczyły. Walki pod Borkowem brygada okupiła dużymi stratami. Część żołnierzy dopiero teraz uczyła się strzelać. Brygada walczyła później pod Nasielskiem i Prusinowicami, zdobyła Maków. Toczyła też dramatyczny bój pod Chorzelami i Myszyńcem z przebijającym się na wschód oddziałami bolszewickiego III Korpusu i 4 Armii. Po bitwie brygada przeszła na odpoczynek stając się jednocześnie wraz z oddziałami Dywizji Ochotniczej częścią nowej 22 Dywizji Piechoty.
W bitwie pod Gierszczowem (Prusinowicami) 17 sierpnia 1920 jest ciężko ranny i traci lewą nogę. Zostaje mianowany kapralem.
| Rudolf z piękną żona Stanisławą |
.Podobno poznają się w szpitalu wojskowym w Krakowie, gdzie Stasia jest sanitariuszką.
![]() |
| Rudolf z synem i bratanicą-1933-35 |
W okresie międzywojennym czynnie działa z Związku Inwalidów
i Związku Legionistów w Krakowie.
Dnia 25 lutego1935 roku otrzymuje Krzyż Niepodległości.
I tu znowu moje refleksje, dlaczego nic nie mogę odnaleźć tu w Krakowie???
Czy tylko otrzymał ten jeden krzyż? Nie możliwe !!! A gdzie odznaczenia legionowe???
| Rudolf Cichoń 1948 |
| błędny rok urodzenia, widać nierówną ostatnią 9 winno być 6 |
Średni syn Tomasz Cichoń urodził się 12 czerwca 1897 w Dolnej Wsi.
Najmłodszy syn Józef Cichoń urodził się 25 stycznia 1899 w Dolnej Wsi.
![]() |
| Pan młody- Józef Cichoń rok 1926 |
Będę uzupełniać na bieżąco, jak tylko dowiem się coś nowego. Jestem tak szczęśliwa, że muszę już ten mały kawałek opublikować.
Dziękuję również Joli Lipińskiej za "naprawienie" zdjęć i wszystkim wspaniałym genealogom, którzy pomagają w znajdowaniu i rozwiązywaniu zagadek rodzinnych.
Etykiety:
Legiony,
Myślenice,
Rudolf Cichoń
środa, 9 lutego 2011
Dom rodzinny w Dólnej Wsi
![]() |
| to ja , mam ok. 9 lat. Na progu moja mama Krystyna |
Pamiętam, że jako mała dziewczynka wchodziłam do tej części domu z wielkim przejęciem. Był tam specyficzny zapach drewna i ziół. Półmrok dodawał jeszcze nutkę tajemniczości. Nie wiem dlaczego, ale dzisiaj mam odczucie, że był porzucony. Wtedy już dziadek wymurował dom z cegieł, ta część pozostała chyba tylko z przyczyn konstrukcyjnych.
Stał tam ogromny stary piec rozciągający się przez prawie całą długość domu.
Długo jest jeszcze wykorzystywany do pieczenia chleba i świątecznych ciast.. Bo skoro ja pamiętam drożdżowe ciasto z kruszonką pieczone w tej części domu, to musiały to być lata 60-te XX wieku.
Duży stół i ławy do siedzenia, różne kosze i koszyki oraz sprzęty potrzebne do prowadzenia domu.
![]() |
| musi to być rok 1953, bo jest Grażynka |
Drugą część pieca, to zapiecek. Mama opowiadała mi, że tam spała jej babcia Małgorzata, a później starsze dzieci.
W zimowe wieczory zbierały się przy nim maluchy, aby posłuchać opowieści ojca. Ja też miałam okazję wysłuchać niejednej "strasznej" opowieści dziadka.
Po drugiej stronie stał kredens, w którym były trzymane naczynia i produkty żywnościowe: śmietana, ser czy masło. Panował chłód, pewnie dla tego, że nie było podłogi, tylko klepisko.
Na ścianie wisiały dwa duże obrazy święte i "święty" obraz mojej praprababki Franciszki,
Pod oknem stał wielki stół stolarski, przy którym dziadek Stanisław wykonywał różne przedmioty z drewna. Babcia też
z niego korzystała, odciskała sery w drewnianym imadle.
Przed domem oczywiście musi być studnia. Istnieje chyba do dzisiaj, tylko jest ukryta.
![]() |
| Sebastian-kuzyn i Madzia-siostrzenica |
I mały ogródek na warzywa i kwiaty. Utkwiły mi w pamięci pomarańczowe liliowce i niebieskie "buciki" tojad.
Z warzyw: zielony groszek, marchew i pietruszka.
Jest też sad przed domem, konik dziadka Stanisława. Były tam papierówki, koksa pomarańczowa, szara reneta, malinówki, gruszki . śliwki, wiśnie
i rajska jabłoń.- owoce tej jabłoni były szczególne w naszym domu.
Były używane do kiszenia kapusty i ubieraliśmy nimi choinkę na święta Bożego Narodzenia.
Taka choinka wyglądała przepięknie. Były małe z czerwonym rumieńcem, aromatyczne i bardzo smaczne z lekką nutka goryczy.
W piwnicy, gdzie były przechowywane płody roznosił się niesamowity aromat. Jabłka górowały nad pozostałymi owocami i warzywami. Nie miałam zakazu wstępu do piwnicy, ale zawsze po kryjomu chadzałam tam na kiszone jabłuszka. Okazywało się później, ze nie byłam jedyną winowajczynią znikania rajskich jabłuszek. A nie było prosto do nich się dostać, bo na deklu od beczki z kapustą leżał ogromny kamień.
Na moje szczęście, dziwnym trafem pojawiał się zawsze dziadek Staszek i mi w tym pomagał.
Zapomniałam o najważniejszym miejscu zabaw- strychu. Po bardzo stromej drabinie wspinałyśmy się do lamusa Stały tam wszystkie nie potrzebne sprzęty i ogromy kufer ze skarbami. Różne zdjęcia, dokumenty i ślubna suknia babci. Wszystkie dziewczyny musiały chociaż na moment ja przymierzyć. Welon miał największe powodzenie.
Widok ze strychu rozciągał się na całą okolicę .Dolina Raby i Beskid Niski z jednej strony, a z drugiej: pola, lasy i łąki.
W tygodniu wszyscy pracowali , ja byłam jeszcze małą dziewczynką, to właściwie nic nie robiłam. Wszędzie za nimi się "włóczyłam". wszędzie musiałam zajrzeć i podglądać jak i co robią.
Za to w niedzielę wszyscy którzy mogli zjeżdżali się do domu.
![]() | |
| Oczywiście ja, w tle chyba siostra wujka Andrzeja |
Obiad niedzielny w letnie dni jadaliśmy przy tym stole, pod parasolem zwisających gałęzi wiśni. i jabłoni .Był rosół z kury z makaronem robionym przez Babcię, a później Grażynkę- najmłodszą córkę.
Kura w sobotę jeszcze biegała, a w niedzielę już była na naszych talerzach . Nie raz płakałam z żalu za którąś ulubienicą. (wszystkie zwierzęta jakie były u Dziadków, były do głaskania- a nie do jedzenia)
Czasami zjeżdżali się niespodziewanie w większym towarzystwie, ale na szczęście kura była bardzo podzielna. Babcia wszystkich chciała ugościć, nawet kosztem własnego posiłku.
Skoro mowa o kurach, to starą część domu od nowej dzieliła sień. Jedne drzwi były frontowe, drugimi wychodziło się za domem do obory i stodoły.
![]() | |
| to znowu ja |
I tu kawałek stodoły z maleńką starą oborą. Cegła czeka już do budowy nowej . Z tyłu za mną widać "Burka." Karmienie kur, to ulubione zajęcie nie jednej małej dziewczynki. Nie każdej "myślenickiej wnuczce" było dane zakosztować pobytu u Dziadków. Jedni mieszkali za daleko, innych jeszcze nie było na świecie. Różnice wiekowe, pomiędzy najstarszą, a najmłodszą siostrą- to 20 lat. Klaudia czy Alinka ( kuzynki urodzone w 1983), nie miały takiej możliwości.
Każde ferie i wakacje spędzałam u moich Dziadków, zaprzyjaźniając się polami, łąkami
i lasami.
Przyglądając się ciężkiej pracy na roli i gospodarstwie. Spracowane ręce i wysmagana twarz,
to obraz który będzie mi zawsze towarzyszył, gdy będę wspominać moich Dziadków Annę i Stanisława Klatków z Myślenic.
Każde ferie i wakacje spędzałam u moich Dziadków, zaprzyjaźniając się polami, łąkami
i lasami.
Przyglądając się ciężkiej pracy na roli i gospodarstwie. Spracowane ręce i wysmagana twarz,
to obraz który będzie mi zawsze towarzyszył, gdy będę wspominać moich Dziadków Annę i Stanisława Klatków z Myślenic.
![]() |
| Kilkoro z nich powraca po kilkudziesięciu latach na "ojcowiznę". |
Kazek (Klatka)Skarczewski nieżyjący od 2000 roku.
Zbyszek, Danusia, Ela, Basia, Urszula, Irena i mała Grażynka.
I za pewnie dziewczyna któregoś z przystojnych młodzieńców.
Na zdjęciu brakuje Krystyny i Stanisławy - najstarszych sióstr.
Urszula, Irena i Grażynka są dla mnie jak starsze siostry, z nimi spędzałam wiele czasu. I tak jest do dzisiaj.
Tuż obok stojących był staw, a właściwie dwa.
Tyle , że jeden już w tym okresie był zasypany.
W czasie II WŚ ugrzązł tam czołg, mieli ogromny problem, z jego wyciągnięciem
To nic dziwnego, że miałam zakaz zbliżania się do stawu.
![]() |
| Babcia Anna z koziulą od której piłam mleko- bllleee |
Takie piękne widoki były za domem moich Dziadków.
Dzisiaj nie ma już stawu, którego kawałeczek widać na zdjęciu. (w dolnym prawym rogu),
ani pagórków z pasami kolorowych pól.
Nie ma też; starego domu, studni, stodoły czy sadu. Nie ma beztroskich lat mojego dzieciństwa.
Życie idzie swoim torem, a my musimy za nim podążać.
Stoją wybudowane nowe domy, ale to już nie jest mój dom rodzinny w Dólnej Wsi.
Wraz z Babcią Anną, która umiera 1984 roku zamyka się pewien etap mojego życia .
Etykiety:
Dolna Wieś,
Klatka,
Myślenice,
Rudolf Cichoń
niedziela, 30 stycznia 2011
Chłopka Franciszka
Praprababka Franciszka Regina Kluska (zd.Wrona)
z dziećmi z drugiego związku.
I znowu nie mam pewności czy dziewczę na zdjęciu, to moja prababka Małgorzata czy jej przyrodnia siostra Zofia.
Pewne jest, że jest to Franciszka i jej syn Walenty Kluska
Znalazłam jeszcze jedno dziecko Jana Kluske.
Franciszka pracowała w domu Koniecpolskich. Jako służącą miała sposobność podglądania zachowań ludzi bogatych
i pewnie wiele skorzystała z tych nauk. Zdjęcie mówi samo za siebie. Dostojna matrona nie wygląda na dziewczynę z chłopstwa.
Niestety dostała też inną nauczkę od życia.
Opowieści rodzinne, dość enigmatyczne mówią o niejakim ... Koniecpolskim, który zostawił na pamiątkę Franciszce dziecię - Małgorzatę.
Czy tylko Małgorzatę? Znajduję zapis w księgach urodzeń o Marii. Ona też nieślubna. Czyżby 2xprabaka była , aż tak ponętna ???
Wielbiciel poczuwa się w obowiązku, wydaje uposażoną
w grunty Franciszkę za swojego "koniuszego" ( z przymrużeniem oka) Tomasza Kluskę
Z nim Franciszka miała jeszcze trójkę dzieci Walentego, Jana i Zofię.
Los tych dwojga, niestety jest okrutny - II WŚ przerywa ich życie i nie pozostawia nam żadnych informacji. wiem, że Walenty zostaje zamordowany w okrutny sposób na Ukrainie.
Nurtuje mnie pytanie, czy zmarli oboje bezpotomnie?
Nikt z rodziny na ten temat nie potrafi nic powiedzieć.
Kilka dni temu ( 12.02.2012) nowa wersja losu przyrodniego rodzeństwa mojej prababki Małgorzaty Wrona.
Czy różnice klasowe oddalają rodzeństwo przyrodnie od siebie?
Co prawda na zdjęciu ślubnym Walenty Kluska siedzi obok siostry Małgorzaty i jest świadkiem do ślubu mojej babci Anny Cichoń c.Walentego i Małgorzaty Wrona.
Inną informacja o Walentym, to bliskie kontakty z najstarszym synem Małgorzaty - Rudolfem. Razem jeżdżą na Ukrainę .
22.02.2011
jest, jest jest - znalazł się Walenty. Przebywał w USA od 1911-1920. www.ancestry.com ma w swoich archiwach "mojego" Walentego.
Piszczałam z radości, moi panowie myśleli, ze trafiłam szóstkę w tottka.
poz. nr 5 Kluska Walenty lat 28, farmer, Polska Myślenice, ojciec Tomasz Kluska Myślenice, Chicago.
Wiem już, że urodził się ok 1883 roku. oooo księże proboszczu, już nie dam się wygonić.
Jedna z prawnuczek Franciszki, Anna Cichoń c. Tomasza, koniecznie chciała to ustalić.
Kilka lat życia poświęciła na poszukiwania, niestety wszystko przepada podczas wybuchu w mieszkaniu.
Zapalony naukowiec - traci życie podczas doświadczeń chemicznych.
z dziećmi z drugiego związku.
I znowu nie mam pewności czy dziewczę na zdjęciu, to moja prababka Małgorzata czy jej przyrodnia siostra Zofia.
Pewne jest, że jest to Franciszka i jej syn Walenty Kluska
Znalazłam jeszcze jedno dziecko Jana Kluske.
Franciszka pracowała w domu Koniecpolskich. Jako służącą miała sposobność podglądania zachowań ludzi bogatych
i pewnie wiele skorzystała z tych nauk. Zdjęcie mówi samo za siebie. Dostojna matrona nie wygląda na dziewczynę z chłopstwa.
Niestety dostała też inną nauczkę od życia.
Opowieści rodzinne, dość enigmatyczne mówią o niejakim ... Koniecpolskim, który zostawił na pamiątkę Franciszce dziecię - Małgorzatę.
Czy tylko Małgorzatę? Znajduję zapis w księgach urodzeń o Marii. Ona też nieślubna. Czyżby 2xprabaka była , aż tak ponętna ???
Wielbiciel poczuwa się w obowiązku, wydaje uposażoną
w grunty Franciszkę za swojego "koniuszego" ( z przymrużeniem oka) Tomasza Kluskę
Z nim Franciszka miała jeszcze trójkę dzieci Walentego, Jana i Zofię.
Los tych dwojga, niestety jest okrutny - II WŚ przerywa ich życie i nie pozostawia nam żadnych informacji. wiem, że Walenty zostaje zamordowany w okrutny sposób na Ukrainie.
Nurtuje mnie pytanie, czy zmarli oboje bezpotomnie?
Nikt z rodziny na ten temat nie potrafi nic powiedzieć.
Kilka dni temu ( 12.02.2012) nowa wersja losu przyrodniego rodzeństwa mojej prababki Małgorzaty Wrona.
Czy różnice klasowe oddalają rodzeństwo przyrodnie od siebie?
Co prawda na zdjęciu ślubnym Walenty Kluska siedzi obok siostry Małgorzaty i jest świadkiem do ślubu mojej babci Anny Cichoń c.Walentego i Małgorzaty Wrona.
Inną informacja o Walentym, to bliskie kontakty z najstarszym synem Małgorzaty - Rudolfem. Razem jeżdżą na Ukrainę .
22.02.2011
jest, jest jest - znalazł się Walenty. Przebywał w USA od 1911-1920. www.ancestry.com ma w swoich archiwach "mojego" Walentego.
Piszczałam z radości, moi panowie myśleli, ze trafiłam szóstkę w tottka.
poz. nr 5 Kluska Walenty lat 28, farmer, Polska Myślenice, ojciec Tomasz Kluska Myślenice, Chicago.
Wiem już, że urodził się ok 1883 roku. oooo księże proboszczu, już nie dam się wygonić.
Jedna z prawnuczek Franciszki, Anna Cichoń c. Tomasza, koniecznie chciała to ustalić.
Kilka lat życia poświęciła na poszukiwania, niestety wszystko przepada podczas wybuchu w mieszkaniu.
Zapalony naukowiec - traci życie podczas doświadczeń chemicznych.
Etykiety:
Cichoń,
Dolna Wieś,
Kluska,
Myslenice,
Wrona
Subskrybuj:
Posty (Atom)




















