Strony

niedziela, 16 stycznia 2011

80 lat temu

..... nie wiem od czego zacząć.
Sporo informacji, danych i zdjęć.
Program genealogiczny, niechęć wielu członków rodziny i moja pasja.
Jest ......... jeszcze dużo czasu, a może nie.
Nestorki  rodu coraz starsze i mylące fakty coraz częściej.

           To zdjęcie, to chyba najważniejszy dokument naszej rodziny. 
Para młoda to moi dziadkowie macierzyści, po bokach pary młodej siedzą ich rodzice,
czyli moi pradziadowie. Również na tym zdjęciu jest rodzeństwo nowożeńców.
Z tego zdjęcia znałam 5 osób , 6-7 z opowiadań. A kim są inni? czy to też moja rodzina?

Panna  Anna Cichoń zostaje wydana za Stanisława  Klatkę dnia 13 listopada 1930 roku
w Myślenicach.

Nikt nie pyta 19-letniej Anny, czy chce wyjść za Staszka z Poręby.

Anna w wieku 16 lat
Nie ma nic do powiedzenia, w sierpniu 1930 roku swatka ubija interes z rodzicami.
I jak w powieści; Anna skłania się ku innemu chłopcu, Stanisław zostaje wyrwany z ramion pięknej góralki z Zakopanego- gdzie pobierał nauki na czeladnika stolarskiego . ( opowieści mówią, ze jest tam potomek mojego dziadka??)




Anna i Stanisław Klatka

Mają 10 dzieci: 2 synów,
8 córek:
Krystynę, Kazimierza, Stanisławę, Zbigniewa, Danutę, Barbarę, Elżbietę, Urszulę, Irenę i Grażynę.

Wielokrotnie zastanawiałam się, jak babcia Anna podołała wszystkim obowiązkom.
Dzieci, dom, gospodarstwo i zamiłowanie do czytania książek.
Dziadek  był przeciwny, że marnuje czas na czytanie.
Wiele  razy widziałam Babcię czytającą po kryjomu,  na strychu.czy za stodołą.
W bibliotece myślenickiej  miała przywilej, mogła pożyczać 7 książek na tydzień, inni mogli tylko dwie.
Była kobietą prostą, ale bardzo mądrą. Mającą siłę mężczyzny  i   ogromny hart ducha. Niie okazywała miłości, ale wiem, ze nas wszystkich bardzo kochała. Nie szyła, nie tkała i nie haftowała, a 2/3 córek ma niesamowite uzdolnienia w tym kierunku.
 
Ja  dzisiaj dopatruję się, że nie dano jej możliwości dalszej nauki.i robienia tego co sobie wymarzyła..
                         Życie ułożyło swój scenariusz, umiera ojciec w 1920 roku, rok później starsza siostra Zofia na czerwonkę w wieku 15 lat. Po ukończeniu 4 klas szkoły powszechnej zmuszona była pomagać w domu. Miała już "swoje lata",  a każda para rąk liczyła się na gospodarstwie.



Ojciec zmarł jak miała 9 lat, matka jak była młodą mężatką.
Bracia byli starsi o kilkanaście lat i każdy z nich miał już swoją rodzinę. A ten najstarszy, najukochańszy  Rudolf wyjechał do Krakowa.
W dzieciństwie rozpieszczana przez  starszych braci.
Jako mężatka musiała odnaleźć się sama w  rzeczywistości.


 Żyją, ze Staszkiem bardzo skromnie,walcząc z przeciwnościami losu,   dziesięcioro dzieci wychowują jak najlepiej i każdemu  dają możliwość kształcenia.
Są to już czasy PRL-u,  dzieci opuszczają gniazdo rodzinne i szukają swojego miejsca na ziemi. Te starsze, bo jest to przełom lat 50-tych idą budować Polskę socjalistyczną, te młodsze przy rodzicach uczą się gospodarować- ale też uciekają, gdy tylko nadarzy się okazja.
Po śmierci Stanisława w 1971 roku,
Anna zostaje w domu rodzinnym z najmłodszą córką Grażyną .


Będąc już nastolatką moje zainteresowanie  biegnie w innym kierunku, coraz rzadziej zaglądam do tego ukochanego domu. Dzisiaj sama sobie robię wyrzuty, no cóż mam teraz sporo do nadrobienia.
A może miało tak być!!!!!
Przecież sama przyjęłam miano "wnuczki myślenickiej".



cdn... "Dom rodzinny w Dólnej Wsi"

4 komentarze:

  1. Pięknie! Czekam na następne posty :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przepiękna opowieść i do tego wspaniałe ilustracje. Winszuję stylu i pomysłu.

    OdpowiedzUsuń
  3. ‎:) Świetnie napisane :) Ja Prababcie pamiętam jako surową osobę. Chyba mało się uśmiechała. Zapamiętałam stary drewniany dom rodzinny. I tak jak już wcześniej pisałam -ja przed oczami cały czas mam jeden obraz : Jest wcześnie rano otwieram... drzwi frontowe i widzę sad...rosa jeszcze nie opadła,przez gałęzie drzew przebija się słońce i cały sad jest usłany niebieskimi drobnymi kwiatkami(może to były niezapominajki)--piękny widok :) Zawsze kiedy mi smutno i ciężko na sercu-zamykam oczy i wracam do tego sadu :) Myślę, że kiedyś powstanie piękny obraz,który namaluję i inni też będą mogli podziwiać ten piękny widok ;) prawnuczka Magda

    OdpowiedzUsuń
  4. Miałam tą przyjemność, poznać Panią Anie i większość rodziny. Świetnie napisane, bardzo wciąga. Pozdrawiam D.Ch.

    OdpowiedzUsuń